To ludzie tworzą nastrój. Świąteczne dekoracje i stylizacje są dla nas tylko tłem. Na spotkanie z rodziną czekamy i jednocześnie myślimy o nim z niepewnością. Bywało różnie. Co zrobić, żeby tym razem było dobrze – spokojnie, przyjaźnie, ciepło? Jak stworzyć nastrój, który nie pryśnie z byle stłuczoną bombką? Jak „miło pobyć razem” czyli po duńsku „hygge”?

Książka “Duński przepis na szczęście” autorstwa Jessicy Alexander i Iben Sandahl jest właściwie dla rodziców. Ale nie tylko. Duńczycy deklarują najwyższy poziom szczęścia na świecie. Jednocześnie ogromną wagę przywiązują do tego, jak traktują siebie i innych. Istotny udział ma w tym wychowanie, przekazywane z pokolenia na pokolenie. O nim właśnie jest książka. Jednak, czy mamy dzieci czy nie, każdy z nas był jakoś wychowywany i, chcąc nie chcąc, jest tym wychowaniem przesiąknięty. Gdy spojrzy się na nie świadomie i aktywnie, można je przeformułować i uzupełnić, wychowując się jeszcze trochę samemu, z korzyścią dla siebie i bliskich.

W nadchodzących dniach każdy z nas doceni umiejętność konstruktywnego przebywania z innymi i tworzenia dobrej atmosfery. Dlatego warto mieć w pamięci kilka ważnych tematów, które obszerniej omawia „Duński przepis na szczęście”.

1. Nastój odprężenia i zabawy. Zminimalizujmy stres świątecznych przygotowań. Może mniej będzie znaczyło lepiej? Skupmy się na tym, jak w prosty sposób sprawić przyjemność sobie i bliskim. Zbierzmy kilka tematów do rozmowy – o książce, filmie, ciekawym spotkaniu. Odłóżmy na bok politykę i wyłączmy tablety. Przypomnijmy sobie, co nas ostatnio mile zaskoczyło, co dobrego nam się zdarzyło. To niezły pomysł, aby podzielić się tym z najbliższymi. Wsparcie techniczne mogą stanowić gry planszowe, anegdoty, a dla dzieci zadania matematyczne o reniferach, prezentach i dobrych uczynkach. Zostawmy sobie trochę niezaplanowanego czasu na relaks, lekturę. To czas najkrótszych dni w roku i biologicznie funkcjonujemy trochę jak w zimowym śnie.
2. Pozytywna autentyczność. Prawdziwe zainteresowanie, chęć zrozumienia drugiej osoby i wejścia w jej świat – to tworzy więź. Wysilmy się. Każdy z nas to potrafi, nawet jeśli na co dzień ten moduł umysłu jest mało używany. Szczerość do bólu zachowajmy na inną okazję. Wypowiadając się o czymś krytycznie zastosujmy schemat + – +, tj. najpierw podkreślmy walory, potem wypowiedzmy krytykę, a na koniec wypunktujmy pozytywny potencjał. Nieszczery komplement to manipulacja, której lepiej unikać.
3. Porzucenie schematu. Spójrzmy na siebie nieco inaczej, wyjdźmy z kolein spostrzegania i interpretacji, które być może utarły się w codziennym biegu. Pomyślmy, co znaczy dla nas „Nie cierpię tego” albo „Nie umiem”. Być może u podłoża leży coś ważnego, co zamykamy w skrzynce schematu. „Przeredagowanie” swojego podejścia do relacji z rodzicami, partnerem czy dzieckiem, odsłoni nieodkryte dotąd strony tych ważnych wątków naszego życia.
4. Zrozumienie i empatia. Dzieci uczą się empatii obserwując relacje dorosłych. Wypróbujmy, co się stanie, gdy okażemy najbliższym odrobinę zainteresowania i poszukamy w sobie zrozumienia dla ich sytuacji. Może ktoś obraził się na coś, co zaszło przypadkowo albo wynikło z nieporozumienia? Poczytajmy dzieciom. Poznając historie oswajają się z różnymi nastrojami i biegami wydarzeń. Między innymi w ten sposób nabierają kompetencji w poruszaniu się po świecie ludzkich relacji.
5. Zrobienie czegoś razem. Kolędy? Pierniczki? Ubieranie choinki? A może rozmowy w kuchni? Wszystko to można robić razem. To właśnie tworzy nastrój i zapada nam w pamięć. Nie szkodzi, że mamy jeszcze wiele rzeczy do zrobienia, spraw do załatwienia i problemów do rozwiązania. Na czas spotkania odłóżmy je, zaczekają. Wzmocnieni, dogrzani ciepłem bliskości, ze zdwojoną energią wrócimy do działania, a i nasza skuteczność z dużym prawdopodobieństwem wzrośnie. Endorfiny wytwarzane w mózgu dodadzą siły odporności i usprawnią procesy regeneracji. Skorzysta na tym nasze zdrowie i na pewno przetrwamy do wiosny.

Szczęśliwego świętowania życzy Miarka Zdrowia.