Wprawdzie ostatni artykuł naukowy napisałam już dawno temu, ale perspektywę psychologa naukowca w patrzeniu na świat nadal praktykuję. Ostatnio nabrałam chęci podzielenia się wiedzą ściśle psychologiczną. Wróciłam do książki Tomasza Witkowskiego „Psychomanipulacje”. To pozycja dla każdego, kto chce nauczyć się rozpoznawać techniki wywierania nacisku i być na nie odpornym. Będzie tu więc o manipulacji i o tym, jak się przed nią chronić. To temat aktualny i przydatny w codziennym życiu, a techniki manipulacji, którym jesteśmy poddawani, są stare jak świat.

Wywieranie wpływu na ludzi to ważne zagadnienie psychologii społecznej. Manipulacja społeczna to celowe i planowe działanie, które ma na celu wywarcie wpływu tak, aby osoba nie była świadoma, że podlega oddziaływaniom oraz by nie miała świadomości ich konsekwencji. Tak więc wiedza o istocie i formach manipulacji to podstawa naszej odporności na nią. Brak takiej wiedzy sprawia, że jesteśmy mniej czujni i nie potrafimy rozpoznawać, jakim oddziaływaniom jesteśmy poddawani. W konsekwencji jesteśmy bardziej podatni, by im ulegać.

Cele psychomanipulacji

„Podstawowym motywem działań osoby uciekającej się do manipulacji społecznej jest maksymalizacja własnego interesu lub interesu grupy osób czy instytucji, z którą się identyfikuje” (Witkowski, 2000, s. 25). Nie jest przyjemnie budzić się ze świadomością, że oto dziś ktoś będzie próbował zrealizować swoje cele naszym kosztem. Jednak zaprzeczanie temu nie pomaga nam w ochronie przed skutkami takich działań. Istotą manipulacji jest ograniczenie swobody podejmowania decyzji przez odbiorcę komunikatu. Głębokość ingerencji w psychikę odbiorcy komunikatu to albo wywołanie jednorazowej uległości albo też zabiegi manipulacyjne o charakterze technik perswazyjnych. Te ostatnie mają na celu zmianę lub wykształcenie u odbiorców określonych postaw i skłonienie ich do podejmowania określonych działań. Zmiana tożsamości lub kontrola sposobu myślenia to najgłębsze ingerencje manipulacyjne. Pamiętajmy, że „pranie mózgów” nie ma nic wspólnego z czystością intencji.

Skuteczności manipulacji sprzyja to, że w większości odsuwamy od siebie myślenie w perspektywie długoterminowej, przedkładając stan doraźny ponad dalszą przyszłość. Jako ludzie mamy też skłonność by zakładać, że komu jak komu, ale nam na pewno nie stanie się nic złego. Tym samym nie doszacowujemy ryzyka, zwłaszcza ze strony tych czynników, które wydają nam się błahe i nie są obarczone dużym kosztem „na wejściu”.

Strategie psychomanipulacji

Jedna ze strategii manipulacyjnych to deprecjacja – umniejszanie wartości np. przeciwnika w sporze, które ma wzbudzić silne emocje i doprowadzić do wyeliminowania go z grupy. Stosuje się tu epitety, ośmiesza się adwersarza, aby skłonić odbiorcę komunikatu do dezaprobaty i odrzucenia deprecjonowanej osoby. Silniejsza postać deprecjacji to demonizowanie. Stosowanie tych zabiegów to forma agresji ważniejsza w historii ludzkości niż wynalezienie broni.

Szantaż emocjonalny to sposób na osiąganie celów poprzez wywołanie u odbiorcy emocji, które mają wymóc na nim podporządkowanie się. Manipulacją jest przedstawianie sytuacji tak, jakby strona manipulująca nie miała nad sytuacją kontroli i do nas należało podjęcie działań, od których będzie zależał dalszy ciąg zdarzeń. W rzeczywistości, podejmując sugerowane działania realizujemy plan sprawcy psychomanipulacji.

Reorientacja to wskazanie fikcyjnego lub rzekomego podmiotu odpowiedzialnego za dany stan rzeczy, to znaczy kozła ofiarnego, aby odwrócić uwagę od faktycznych przyczyn tego stanu.

Metoda dostępności poznawczej – nagłaśnianie, duża częstotliwość przekazu informacji, wzmaga subiektywnie postrzegane prawdopodobieństwo wystąpienia niebezpieczeństwa.

Pranie mózgu to indoktrynacja wprost, natomiast kontrola umysłu odbywa się w sposób pośredni.

Bombardowanie miłością” to obsypywanie komplementami lub odwołaniem do innego rodzaju dobrodziejstw mniej lub bardziej wprost. Ma na celu wytworzenie pozytywnego nastawienia do nadawcy komunikatu lub jego pozytywnej oceny i zdobycia zaufania do niego, oczywiście po to, by wzmocnić perswazyjność nadawanego przez niego komunikatu.

Jak nie dać się zmanipulować

Ulegamy manipulacji nawet o tym nie wiedząc. Albo właśnie wtedy, gdy nie mamy pojęcia o tym, że ktoś nas nabiera. Przyznanie się do tego, że zostaliśmy zmanipulowani to jakby uznanie swojej porażki, nieuwagi czy jakiegoś deficytu. Jako ludzie niechętnie przyznajemy, że padliśmy ofiarą manipulacji. Właśnie dlatego, gdy wcześniej już się uległo, trudniej się z tej manipulacji wyplątać. Wymaga więc odwagi i otwartości, aby zreflektować się i postawić granice, gdy mamy przeczucie, że ktoś nas wkręca. Chyba każdy z nas kiedyś tego doświadczył.

Trzeźwy osąd i nieuleganie komunikatom perswazyjnym to wyzwanie wymagające pertraktacji z naszą ludzką naturą. Niestety, „ludzie zawsze odczuwają dreszcz emocji i wiele obaw w sytuacji, kiedy mowa o rzeczach, których nie widzą, a które mogą wywierać na nich przemożny wpływ. (Witkowski, 2000, s. 229).” A wtedy…

Jesteśmy wyjątkowo podatni na manipulację, gdy:

– mamy bezkrytyczny stosunek do autorytetów (np. skoro to profesor, na pewno mówi tak, jak jest)
– mamy duży szacunek dla zewnętrznej kontroli (np. państwo powinno się tym zająć)
– idealizujemy własną grupę i przeciwstawiamy ją innym grupom (my vs. oni, bez świadomości i uwzględniania niuansów)
– postrzegamy stereotypowo osoby o innych poglądach
– dogmatycznie postrzegamy temat przekazu
– mamy lęk przed odrzuceniem przez grupę, idealizujemy ją, a przynależność do niej jest ważnym elementem naszej tożsamości
– mamy osobowość zależną, trudno nam podejmować decyzje i potrzebujemy, by inni przejęli za nas odpowiedzialność za dokonywanie życiowych wyborów
– mamy naturę ugodową i rzadko staramy się kogoś zdominować (to kwestia osobowości ale i relacji z dana osobą)
– nie mamy wiedzy na temat istoty tematu, w którym ktoś nami manipuluje
– już wcześniej ulegliśmy manipulacji w tym samym temacie (trudność w przyznaniu się przed sobą, że ktoś nas zmanipulował)
– nie łączymy faktów, nie widzimy ciągów przyczynowo-skutkowych i nie przetwarzamy danych w sposób aktywny i krytyczny
– niedługo wcześniej komuś odmówiliśmy (np. gdy odmawiasz wyświadczenia drobnej przysługi, będziesz miał skrupuły, by odmówić wyświadczenia większej chwilę później)
– bagatelizujemy lub nie wnikamy w to, że nadawca komunikatu może być obarczony konfliktem interesów

Jesteśmy mało podatni na manipulację, gdy:

– mimo szacunku do autorytetów, mamy do nich ograniczone zaufanie
– nie przeceniamy roli zewnętrznej kontroli i stawiamy raczej na odpowiedzialność niż nakazy i zakazy
realistycznie postrzegamy własną grupę i nie idealizujemy jej wobec innych grup
– unikamy posługiwania się stereotypami wobec osób o odmiennych poglądach
– wykazujemy się dociekliwością
– poczucie własnej wartości i tożsamości kształtujemy we względnej niezależności od naszej grupy odniesienia
– staramy się myśleć samodzielnie i niezależnie analizować dane z różnych źródeł, także tych mało nagłaśnianych, spoza głównego nurtu
– mając ugodową naturę jesteśmy jej świadomi i dajemy sobie czas na spokojne podjęcie decyzji
– mamy wiedzę na temat istoty tematu, w którym ktoś nami manipuluje
– mamy otwarty stosunek do własnych błędów, dajemy sobie na nie przyzwolenie i jesteśmy gotowi elastycznie kształtować swoje poglądy i zachowanie
– potrafimy wykraczać poza dostarczone nam informacje
łączymy fakty, potrafimy wyłowić ciągi przyczynowo-skutkowe i przetwarzamy dane w sposób aktywny i krytyczny

Sądzę, że niestety niewielu z nas miało szansę nauczyć się tego w szkole. Niektórzy wynieśli te umiejętności z domu, a inni wypracowują je już w życiu dorosłym, świadomie kształtując swój sposób postrzegania świata. Z takim niezbędnikiem możemy wyruszyć w kolejny dzień życia w informacyjnej dżungli. Miarka Zdrowia życzy powodzenia i silnej odporności.

Cytowana literatura:

Witkowski, T. (2000). Psychomanipulacje. Biblioteka Moderatora. Taszów.