Myślisz realistycznie i cenisz pragmatyzm? Nawet jeśli nie jesteś niepoprawną/nym optymistką/tą i zdarza ci się mieć gorszy dzień, w twoim umyśle na ogół panuje założenie, że „będzie dobrze”. Ta przeważająca w populacji skłonność sprawia, że życie wydaje się w porządku, a przyszłość – akceptowalna. To podejście ma wymiar przystosowawczy – pomaga nam żyć. Sprzyja też założeniu, że „nic złego mi się nie stanie” (jakkolwiek dziwnie może to brzmieć w ostatnim czasie), a wszystkie te szkodliwe czynniki, z którymi się stykam „komu jak komu, ale mnie na pewno nie zaszkodzą”.

Teraz inny wątek, pozornie niezwiązany z poprzednim: Rozumiemy, co znaczy, że ktoś jest „w drodze”, a coś „w procesie”. Już w podstawówce uczymy się, że formy angielskiego czasu Present Perfect używamy mówiąc, że coś działo się już od jakiegoś czasu aż do teraz. Tak właśnie jest z chorobami: zanim objawy choroby takie jak ból czy zaburzenia funkcji narządów czy tkanek dadzą się nam we znaki, w organizmie rozwija się stan, który prowadzi do ich powstania. W sposób ukryty i niezauważalny. Nawet jeśli przemyca subtelne sygnały, pomijamy je, a sprzyja temu wspomniana wcześniej skłonność do subiektywnego niedoszacowania ryzyka, np. „mnie nic nie zaszkodzi”.

Diagnoza poważnej choroby to często zaskoczenie i szok. Jednak choroby przewlekłe takie jak miażdżyca, nowotwory, schorzenia o podłożu autoimmunologicznym, bóle stawów czy problemy metaboliczne nie powstają z dnia na dzień. Dają o sobie znać dużo wcześniej, czego nie zauważamy albo bagatelizujemy. Podobnie z emocjami – długotrwale tłumione i „zamiatane pod dywan” mogą skutkować obniżeniem nastroju a nawet depresją, niepokojem, długotrwałym stanem lękowym czy zaburzeniami snu.

Nasze wyposażenie biologiczne (m.in. genetyka, czynniki dziedziczne, przebyte choroby) i czynniki środowiskowe (m.in. warunki życia, drobnoustroje, poziom wyzwań życiowych), oraz interakcja tych dziedzin (np. temperament, poziom stresu, zasoby i wsparcie społeczne, jakość relacji) przyczyniają się do długotrwałych dysfunkcji organizmu (spadek odporności, stany zapalne, niewydolność narządów). Choroba jest więc realizacją skłonności i formą przystosowania w danych warunkach, aby organizm mógł przetrwać. Jak uchwycić spadek formy zdrowotnej zanim organizm wytworzy stan poważnej choroby?

Nie jesteśmy skazani na to, że skłonności staną się naszym przeznaczeniem. Materia to forma energii. Mamy wpływ na swój stan zdrowia i możemy go zmieniać. Jednak potrzebna jest wiedza o tym, jakie obszary wymagają wsparcia (np. narządy lub tkanki, trawienie, wchłanianie czy wydalanie) i w jakich zakresach (np. anatomicznych, funkcjonalnych, mikrobiologicznych) należy pobudzić procesy detoksykacji organizmu z tych czynników, które go obciążają, zakłócając zdrowe, harmonijne funkcjonowanie.

Pomiar toksycznych obciążeń organizmu metodą biorezonansu przy użyciu aparatu Salvia ma ten właśnie cel – wykrycie predyspozycji w kierunku chorób zanim jeszcze organizm faktycznie je wytworzy. Podstawowe toksyczne obciążenia to chemikalia i metale ciężkie, toksyczne pierwiastki, produkty przemiany materii, skutki długotrwałego stresu i tłumionych emocji, oraz cała gama zasiedlających nas drobnoustrojów. Dodatkowo aparatem Salvia można wytypować preparaty, które są wskazane oraz sprawdzić ich przydatność dla danej osoby. Empiryczny charakter tego doboru to ogromny atut tego urządzenia. Preparaty dobierane są ściśle według indywidualnych potrzeb i na miejscu testowane odnośnie tego, na ile są dla danej osoby aktualnie wskazane i przydatne.

Nie musisz dmuchać na zimne, ale zadbaj o zdrowie zanim zachorujesz. Miarka Zdrowia zaprasza.